sobota, 28 lipca 2018

BŁOTO || HILLARY JORDAN

Tytuł: Błoto (org. Mudbound)
Autor: Hillary Jordan
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2018
Gatunek: literatura piękna

Moja ocena:★★★★★★★★☆☆

Debiutancka powieść Hillary Jordan zainteresowała mnie od razu po swojej premierze. Nie wiem czym było to spowodowane, ale tak to u mnie czasem wygląda, że książka zwraca moją uwagę, bo ma "to coś". Zaliczana do literatury pięknej, czyli mojego ulubionego gatunku, z interesującym opisem i wysokimi ocenami, musiała być przeze mnie prędzej czy później przeczytana.

Drugi raz z rzędu przeniosłam się do Ameryki. Tym razem do delty Missisipi w 1946 roku. Henry i Laura McAllanowie oraz ich dwie córeczki przenoszą się z miasta na farmę, spełniając marzenie Henry'ego o własnej ziemi. Gdy on prowadzi plantację, ona zmaga się z codziennością w domu bez prądu i wody, otoczonym błotem i brudem. Jest jeszcze jej odrażający teść, który wszystko obserwuje i komentuje. Ważnymi bohaterami są również czarnoskórzy Jacksonowie, którzy pracują na farmie McAllanów. Obie rodziny walczą z nawarstwiającymi się problemami, kiedy z europejskich frontów wracają Jamie - młodszy brat Henry'ego oraz Ronsel - najstarszy syn Jacksonów. 

Sięgając po tę książkę spodziewałam się trudnej, wymagającej lektury, obrazującej w dobitny sposób problem rasizmu, stąd moje zdziwienie, gdy czytało mi się ją jak dobrą powieść obyczajową. Wszystko zaczyna się od sceny, która powtarza się również na końcu, tyle że w bardziej rozbudowanej wersji. Po niej autorka zaczyna opowiadać nam długą historię poprzedzającą wydarzenia z tejże sceny, począwszy od początków znajomości Henry'ego i Laury, przez ich przeprowadzkę i początki na farmie, po wydarzenia z samej plantacji.

Chociaż oczekiwałam czegoś innego, nie mam tej książce nic do zarzucenia. Czyta się ją szybko, język jest prosty, a fabuła wciągająca. Rozdziały dzielą się na perspektywy wielu bohaterów, dzięki czemu możemy poznać daną sytuację z kilku stron. Każdy miał swój wkład w tę historię i chociaż nie do wszystkich pałałam symaptią, do każdego się w jakiś sposób przywiązałam, choć moim ulubieńcem zdecydowanie jest Jamie.

"Błoto" to piękna, wzruszająca powieść poruszająca takie tematy jak depresja, alkoholizm, niemożliwa przyjaźń, poświęcenie, rasizm czy uprzedzenia. Jamie i Ronsel ryzykowali na wojnie własnym życiem za kraj, w którym po ich powrocie nic się nie zmieniło, a osoby czarnoskóre wciąż traktowane były jako gorsze. Okrucieństwo białych ludzi, ich przekonanie o swojej wyższości nad kolorowymi i ślepy gniew doprowadziły do smutnego zakończenia, które z bardziej wrażliwych czytelników mogłoby wycisnąć niejedną łzę.

Podsumowując, zachęcam was do lektury "Błota", jeżeli będziecie mieli okazję. Jest to naprawdę dobrze napisana powieść, wywołująca emocje i zapadająca w pamięć. Jeśli was nie przekonałam do przeczytania, na Netflixie jest też film, o którym dowiedziałam się w sumie przypadkiem i mam straszną ochotę go w najbliższym czasie obejrzeć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz