czwartek, 26 kwietnia 2018

CZASAMI KŁAMIĘ || ALICE FEENEY

Tytuł: Czasami kłamię (org. Sometimes I Lie)
Autor: Alice Feeney
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2017
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał

Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆


Nie planowałam czytania tej książki, ale skoro już nadarzyła się okazja to czemu nie. Wszystkiego trzeba spróbować. Stąd nie bardzo wiedziałam, czego się po tej książce spodziewać. Na początek dowiadujemy się trzech rzeczy o głównej bohaterce:
1. Jest w śpiączce
2. Mąż już jej nie kocha
3. Czasami kłamie
Powiem szczerze, że jak dla mnie, nie brzmi to specjalnie intrygująco.

Historię poznajemy tak naprawdę z trzech perspektyw. Główna bohaterka ulega wypadkowi, w wyniku czego przebywa w szpitalu w stanie śpiączki. Jest jednak całkowicie świadoma, nie może się poruszyć, ale wszystko słyszy. Z drugiej strony mamy opis wydarzeń sprzed wypadku, którego narratorką również jest główna bohaterka. I trzecia perspektywa, najbardziej tajemnicza, czyli pamiętnik dziesięcioleniej dziewczynki.

Początkowo bałam się, że mi się nie spodoba, ale z każdą kolejną stroną robiło się ciekawiej. Sam pomysł na stworzenie tej historii w ten, a nie inny sposób zasługuje na pochwałę. Wszystko było owiane tajemnicą, nie można było być niczego pewnym, a główna bohaterka, jak sama przyznaje, czasami kłamie i nie wiadomo w sumie czy na pewno powinniśmy we wszystko jej wierzyć. 

Trudno jest się połapać kto tak naprawdę odgrywa główną rolę  w sprawie dość tajemniczego wypadku. Zdradzający mąż? Zazdrosny były chłopak? Nieznośna koleżanka z pracy? Troskliwa siostra? Tyle możliwości, a tak mało podpowiedzi. I kim jest tajemnicza dziewczynka w różowym szlafroku??

Moje przewidywanie co do tego, kto tu jest tym złym, zmieniały się w trakcie czytania. Sytuacja cały czas się zmienia, ciągle próbujemy rozwiązać zagadkę, ale co chwilę autorka czymś nas zaskakuje i tylko czytamy dalej, żeby poznać to wyczekiwane zakończenie. Wszystkie wątki z biegiem czasu zaczynają do siebie pasować niczym elementy skomplikowanej układanki, tworząc prawdziwą mieszankę wybuchową. Coraz rzadziej sięgam po tego typu książki, bo zaczynają mnie trochę nudzić, ale miło jest trafić od czasu do czasu na taką, której uda się mnie zaskoczyć.

Dodatkowy punkt za fakt, że jest to debiut autorki. Miała super pomysł i wiedziała jak to dobrze napisać. A jak wiadomo trening czyni mistrza. Kolejne jej książki muszą być tylko lepsze. 

1 komentarz:

  1. Mnie bardzo ciekawiła ksiązka i spodobała mi się, bo sama nie ogarniałam co tam się dzieje dokładnie, o co chodzi w tym wszystkim, ale czegoś odrobinę mi zabrakło. :)

    OdpowiedzUsuń